Rekolekcje „Powołani. Potrzebni. Posłani.” z o. Johnem Bashoborą w Licheniu
Każda droga z Bogiem zaczyna się od pragnienia. Czasem jednak prowadzi dalej, niż odważyliśmy się marzyć.
Szukając wakacyjnych rekolekcji, marzyłam o warsztatach posługi charyzmatycznej. Chciałam lepiej zrozumieć dary Ducha Świętego, nauczyć się modlitwy wstawienniczej i zobaczyć, jak służyć nimi innym ludziom.
Przeglądając kolejne propozycje, zupełnie niespodziewanie trafiłam na rekolekcje „Powołani. Potrzebni. Posłani.” prowadzone przez o. Johna Bashoborę w Sanktuarium Matki Bożej Licheńskiej.
To było dla mnie ogromne zaskoczenie.
Ojciec John Bashobora od lat prowadzi rekolekcje i spotkania ewangelizacyjne na całym świecie, a tysiące osób przyjeżdżają, by słuchać jego nauczania i wspólnie się modlić. Nie przypuszczałam, że właśnie podczas wakacji będę mogła uczestniczyć w czterech dniach rekolekcji prowadzonych przez niego w Polsce.
Pojechałam z pragnieniem nauczenia się więcej o darach Ducha Świętego.
Wróciłam z czymś znacznie cenniejszym.
Nie z gotowym „przepisem” na posługę.
Ale z przypomnieniem, że każdy dar rodzi się z relacji z Bogiem, a zanim człowiek zacznie pytać: „Jak mam służyć?”, warto powiedzieć: Oto jestem Panie, przecież mnie wołałeś.
Cztery dni modlitwy i odkrywania swojego powołania
Rekolekcje odbyły się w Sanktuarium Matki Bożej Licheńskiej i zostały przygotowane przez Katolicką Odnowę w Duchu Świętym Diecezji Włocławskiej pod duchową opieką ks. Dominika Stempina. W organizację wydarzenia zaangażowała się również wspólnota Paschalny deszcz, od lat posługująca w ramach Odnowy w Duchu Świętym.
Program był bardzo bogaty, ale jednocześnie pozostawiał przestrzeń na osobiste spotkanie z Bogiem.
Każdy dzień rozpoczynał się modlitwą różańcową, uwielbieniem Jezusa Chrystusa i wreszcie licznymi konferencjami z o. Johna Bashoborą oraz Eucharystią – centrum każdego dnia rekolekcji.
Wieczory kończyły się adoracją Najświętszego Sakramentu połączoną z modlitwą o uzdrowienie.
To właśnie ten rytm modlitwy sprawiał, że rekolekcje nie były teorią, ale prawdziwą drogą prowadzącą do głębszego spotkania z Chrystusem.
„Powołani. Potrzebni. Posłani.”
Hasło rekolekcji nie było jedynie ich tytułem.
Przez cztery dni wracało jak refren.
Ojciec John Bashobora przypominał, że każdy ochrzczony jest powołany do głoszenia Ewangelii.
Nie tylko kapłani.
Nie tylko osoby konsekrowane.
Nie tylko misjonarze.
Każdy z nas.
To przesłanie wybrzmiewa dziś szczególnie mocno, kiedy Kościół zachęca świeckich do odważnego dawania świadectwa i przypomina, że wiara nie kończy się w murach świątyni. Chrystus posyła swoich uczniów do rodzin, miejsc pracy, szkół i codziennych relacji. Wszak Uczniowie – Misjonarze to tegoroczne wezwanie Kościoła!
„Wake up!” – Obudź się, Kościele
Jednym z najbardziej charakterystycznych momentów rekolekcji było krótkie wezwanie, które o. John Bashobora powtarzał wielokrotnie:
„Wake up!”
Zacznij żyć! Pełnią! Tak, Ty!
To było wezwanie do przebudzenia serca.
Ojciec John mówił o Kościele, który ma być żywy, pełen nadziei i radości. O wspólnocie ludzi, którzy nie wstydzą się swojej wiary i nie zatrzymują Ewangelii tylko dla siebie.
Te słowa szczególnie wybrzmiewały podczas wspólnego uwielbienia.
Ojciec pokazywał jak Niebo cieszy się z modlitwy, jak tańczy, jak śpiewa i jak wręcz skacze z radości.
Radość też jest świadectwem
Każdego dnia, po modlitwie różańcowej i Koronce do Miłosierdzia Bożego, gromadziliśmy się na uwielbieniu.
Był śpiew.
Była modlitwa.
Podniesione ręce.
Muzyka instrumentów.
Głośny śpiew, radość z nawrócenia, uzdrowienia i uwolnienia.
Wdzięczność.
Ojciec John często przypominał, że niebo raduje się z każdego człowieka, który wraca do Boga. Trudno więc dziwić się, że również chrześcijanin może przeżywać swoją wiarę z autentyczną radością.
Każdy ochrzczony jest posłany
To zdanie zostało ze mną najmocniej.
Nie każdy zostanie misjonarzem.
Nie każdy będzie prowadził rekolekcje.
Ale każdy z nas został posłany do świadczenia o Jezusie i Jego Dobrej Nowinie.
Czasem tylko do własnej rodziny.
Czasem do współpracowników.
Czasem do jednej osoby, która właśnie dziś potrzebuje usłyszeć słowo nadziei.
To właśnie tam zaczyna się ewangelizacja.
Nie od wielkich scen.
Od codziennego życia w świętości, tak by inni zapytali: jak Ty to robisz?
Co zabrałam z Lichenia?
Jechałam z pragnieniem nauczenia się więcej o darach Ducha Świętego.
Wróciłam z przekonaniem, że najważniejszym darem jest żywa relacja z Bogiem.
Bo dopiero z niej rodzi się odwaga do głoszenia Ewangelii.
Pokój.
Miłość.
I gotowość, by odpowiedzieć na wezwanie Chrystusa.
Po raz kolejny przekonałam się, że czas spędzony sam na sam z Bogiem nie jest samotnością. To przestrzeń, w której łatwiej usłyszeć Jego głos i uporządkować własne serce.
Być może właśnie dlatego hasło tych rekolekcji zostanie ze mną na długo.
Powołani. Potrzebni. Posłani.
Nie tylko jako tytuł wydarzenia.
Ale jako przypomnienie, że każdy z nas ma swoje miejsce w Kościele i swoją drogę do przejścia.
Ja naprawdę czuję się Powołana, potrzebna, a po rekolekcjach posłana! Amen!
Tych rekolakcji nie da się opowiedzieć słowami, nie udało mi się też za dużo nagrać, bo byłam bardzo skupiona na sensu stricto rekolekcjach, ale co się udało możesz zobaczyć tutaj: Relacja z Lichenia
Moje Świadectwo
Kilka lat temu, sprzątałam garaż. Na słuchawkach słuchałam konferencji Ojca Johna Bashabory na YT. Nie znałam Ojca kompletnie, słyszałam, że wszyscy mówili, że na Jego konferencje przyjeżdżają tłumy, że nie ma miejsc. Ojciec jak to Ojciec w trakcie konferencji zaczął się modlić wstawienniczo. Nagle zadał pytanie: żujesz gumę? W duchu powiedziałam: o to chyba o mnie. I Ojciec pomodlił się za te osoby, które żują gumę, by już tego nie robiły. I wiecie co? Od 3-4 lat nie miałam gumy w buzi 😀 Chwała Panu!